Powroty
Dawno mnie tu nie było, przez ten czas sporo się działo i właściwie nawet nie wiem od czego zacząć. Może to, że spędziłem bez przerwy dwa i pół tygodnia w Warszawie w sesji, co dla mnie jest niesamowitym sukcesem jeśli chodzi o życie w tym mieście przez dłuższy okres czasu. Okazało się, że wcale nie jest tak źle, w akademiku PW można potańczyć z dziewczynami z uniwersytetu medycznego a nawet ze Wsparcia Seksualnego Politechniki znanej niektórym jako Wyższa Szkoła Pedagogiczna
Jeśli chce się poznać swoją okolicę, należy obserwować najbliższe metro. Moje spostrzeżenia:

Znalazłem pracę i zawodowo rozmawiam z ludźmi przez telefon. W warszawskich klubach do 23 pełno licealistek, ale łatwo też znaleźć na przykład koleżankę z grupy z hiszpańskiego, która okazuje się być bardzo żywą i pełną energii tancerką.
W pociągach zaskoczenie, bo co gdzieś nie pojadę to albo spotykam znajomych, albo zyskuję znajomych. Okres sennego jeżdżenia i oglądania filmów na laptopie, robienia ćwiczeń z języka albo programowania projektów się definitywnie zakończył, zbyt ciekawi ludzie jeżdżą tymi pożal się Boże pseudo środkami transportu (do niedawna myślałem, że moje zdanie o PKP już gorsze być nie może – byłem w błędzie).
A w Kwidzynie ognisko! Dobrze tu było znowu przyjechać i spotkać się paczką. Brakowało mi tylko troszkę śpiewu i gitary, ale po dzisiejszej rozmowie z Kamilem mam nieśmiałą nadzieję, że to ostatnie ognisko bez tych atrakcji. Z tego miejsca chciałbym pozdrowić pewnego Romka, który jako jedyny miał chęć i odwagę pożegnać się z kocmołuchem zajętym podtrzymywaniem ognia oraz pewną Natalię, która znalazła w sobie dość odwagi żeby zostać w męskim towarzystwie do samego końca i zmieścić w 7 osób w samochodzie (jak to zrobiliśmy – zbyt wstydliwe by pisać
).
Do przeczytania!
Amen.
Kamil
Czerwiec 28, 2010 at 11:25 am