Co Ty tutaj robisz?

Te panie w fabularnym warhammerze wcale nie noszą zbroi!
Uwielbiam weekendy. Głównie dlatego, że zwykle udaje mi się ustawić je tak, żeby przyniosły masę świeżości i funu. W ostatni udałem się do Lublina, bo mnie tam dawno nie widzieli i prawie zapomnieli jak się nazywam. Tam mnie zarażono Warhammerem Online, więc jakiś czas będę cieszył się do komputera patrząc jak elfia arcymażka macha czarodziejską laską i marząc o tej tam, na górze. Ech, ech…
W sobotę byliśmy z Andrzejem i Renatą na bitwie kabaretowej. Wystąpili kabarety Limo i Młodych Panów wyciskając nam z oczu hektolitry śmiańskich łez. Z tej też okazji wrzucam coś do obejrzenia, dżast łocz na dole.
Pierwsze projekty za plecami, ale zamiast oddechu dostałem jeszcze więcej projektów. Tak jest, deadliny to to, co studenckie tygryski lubią najbardziej. A miało być tak pięknie, miało nie wiać w oczy nam…
Si ju on batelfild!
I jeszcze, bo nie wytrzymam no!
“A miało być tak pięknie, miało nie wiać w oczy nam…” good choice.
Choć i tak ‘Długa droga w doł’ miecie najbardziej, nigdy się nie odkocham. ^^ Nickelback – za dużo dziwnych wspomnień z dzieciństwa. xD Lepiej dla świata, jeśli nie będę o tym mówić głośno. ;P
rvp17
Październik 21, 2009 at 8:53 pm
Prędzej w spichlerzu niż na batelfildzie ;D
Kamil
Październik 30, 2009 at 9:57 pm