Better start
Trochę zwaliło mi się na głowę ostatnio, początek roku akademickiego to jeden wielki bajzel. No, ale wszystkie wnioski złożone i panie w urzędach lub dziekanatach mają czym rozpalać grilla. Swoją drogą, przedmioty na politechnice mają takie smutne nazwy że człowiekowi żal jak tylko patrzy na plan. Ile ja bym dał za chociaż jedną nazwę typu “jak wykorzystać swoją głupotę”. Droga na zajęcia nagle stałaby się taka jaśniejsza i milsza.
Tym razem ten na górze wyrzucił mi słaby wynik jeśli chodzi o test na ćwiczeniowców, niech to wszyscy wikingowie.
W porankach jest jakieś hipnotyzujące piękno. I nie chodzi tu o wstawanie po imprezie kiedy człowiek czuje się jakby dopiero zamknął oczy. Nie chodzi tu o trzy dni na ósmą pod rząd, o współlokatora wracającego dzień w dzień o 4 w nocy z pracy i jego wymowne spojrzenie na wspomnienie o zajęciach już rano. Kiedy słońce dopiero wzeszło, świat nie zdążył się do końca obudzić, wszystko jest jakieś takie bardziej żywe i rześkie. Tak jakby mózg zanim dotrze do niego, że czas już włączyć codzienność działał na zasadach sprzed 19 lat – po prostu żyjąc. Uwielbiam ten stan.
Wczoraj kwadratowa obroniła swoją reputację, chociaż było jej bardzo ciężko. Standardowo imprezę przerwano mi w najlepszym momencie. Idzie się przyzwyczaić, znajomi zawsze wyczują moment w którym należy człowieka zostawić w spokoju i właśnie wtedy zaczną ciągnąć do domu
Spacerowo-imprezowa Warszawa zaczyna mi się coraz bardziej podobać.
jak ja.
Ania
Październik 10, 2009 at 7:37 pm
Oj nie jecz, ze jak zawsze, ostatnio calkiem przyjemnie spedziles impreze ;D
Kamil
Październik 10, 2009 at 8:49 pm
Poranki… 7:15 w szkole, 2c z kurtkami i bluzami na głowach… porozrzucana po kątach na hollu… ci lepsi dopadli ławek i dosypiają na raty to, czego nie wyspali w domu… wszędzie cicho, ciemno, czekamy na dodatkowy angielski… słodko:P fajnie się tak patrzy na tych biedaków, którzy nie mają 2 minut do szkoły:P
rvp17
Październik 10, 2009 at 9:25 pm
Cóż, najlepiej jak Owcy budzik zadzwoni o 5:50 , żeby dojechała na zajęcia o 7:15 w CZWARTEK i miała mega ciężki dzień, bo same rozszerzenia. ;D Ale jeeest fajnie!
Owca
Październik 18, 2009 at 8:48 am
Jakie miejsce żali i marud!
Już za tydzień śpi się godzinę dłużej, jęczydusze;D
Ania
Październik 18, 2009 at 6:00 pm